Tajemnice Góry Buczyna

Tajemnice Góry Buczyna

Bukowe lasy pokrywające Garb Tenczyński i wcinające się w niego zapadlisko tektoniczne Rowu Krzeszowickiego to popularny kierunek wycieczek pieszych, rowerowych i motocyklowych. Okolice te, choć często i z ochotą odwiedzane, tuż za popularnymi szlakami kryją wiele do dziś nieznanych, zapomnianych lub w najlepszym wypadku pomijanych ciekawostek.

Nas promienie przedwiosennego słońca zachęciły do odwiedzin okolicy, począwszy od Zabierzowa, przez Morawicę, Krakowską Szwajcarię, po Zamek Tenczyn w Rudnie. Lub, jak niektórzy go określają, Zamek Rudno w Tenczynku.

Zapewne ta przejażdżka oraz fotografie z nią związane zwróciły na nas uwagę złowieszczych algorytmów, które podsunęły nam kanał jednego z tzw. poszukiwaczy i jego świeży materiał o okolicach zamku.

Przy zamku o skarbach

Zamek Tenczyn, zwany też „małym Wawelem”, jak wiele innych rezydencji obronnych południowej Polski, sam w sobie kryje liczne tajemnice. Kto pamięta jego stan choćby z niezbyt odległych lat 90. i zwiedzał zamkowe podziemia, ten wie, że nie jest to obiekt w pełni rozpoznany.

Przyjmuje się, że pierwszą znaną historycznie budowlę na wzgórzu wzniósł kasztelan Nawój z Morawicy, wspomnianej wcześniej miejscowości, która według przypuszczeń mogła być siedzibą znanego rodu Toporczyków. Częściowo potwierdzają to wyniki niedawnych badań archeologicznych. Sama lokalizacja wzgórza jest interesująca, ponieważ stanowi szczyt dawnego stożka wulkanicznego.

Nas jednak zainteresowały nie średniowieczne losy zamku i okolic, a czasy znacznie wcześniejsze. I to właśnie do nich odnosi się znalezisko wspomnianego już detektorysty, który na zboczach zamku odnalazł grot wykonany z brązu.

Kto przeglądał okolicę wzgórza zamkowego na mapach, lidarze, a jeszcze lepiej widział ją na żywo, ten wie, że jest to bardzo atrakcyjna lokalizacja, szczególnie pod względem obronnym. Strome stoki, idealny punkt widokowy na kierunku południowym i wschodnim oraz jedyna godna uwagi droga prowadząca płaskim szczytem wzgórza zdatnym do zasiedlenia.

A zatem idealne miejsce do ulokowania na nim pradziejowego lub wczesnośredniowiecznego grodu, który ze względu na brak źródeł w naszej rzeczywistości również można nazwać “pradziejowym” ;)

Tak czy owak, w tej błogiej układance brakuje jednego niezwykle ważnego czynnika: wody.
O ile okolice zamku do dziś stanowią rejon podmokły, a lasy poprzecinane są drobnymi ciekami wodnymi, nie jest to widok typowy dla okolic znaczniejszych i bardziej ludnych grodów i osad.
Oczywiście teren i warunki hydrologiczne zmieniały się na przestrzeni lat, szczególnie że właściciel włóczni żył zapewne ponad 4500–5000 lat temu, ale wciąż jest to widok dość nietypowy.

Dość zasadne w takiej sytuacji jest pytanie o inne miejsce, które mogło przyciągać właścicieli narzędzi o ostrych czubkach. Jeśli nie na czubku “wulkanu”, to gdzie?

Materiał opublikowany w sobotni wieczór przez poszukiwacza i odnaleziony przez niego artefakt nie tyle nas zaskoczył, co zmobilizował do odwiedzin jednego z punktów zaznaczonych na mapie już wiele lat temu. Choć jak to w życiu bywa, sprawy codzienne z roku na rok oddalały osobistą wizytę na miejscu. Chcąc nie chcąc wyszło z tego 25 lat z górką ;)

W kalendarzu przybyło lat, ale w tym czasie pojawiły się również nowoczesne technologie pozwalające lepiej przyjrzeć się domniemanemu obiektowi: LiDAR lotniczy i ten bardziej “przyziemny”, drony, kamery.

Ruszeni materiałem, już kolejnego dnia ponownie odwiedziliśmy okolicę Krzeszowic, by przyjrzeć się miejscu, które, podobnie jak opisywane w serwisie wzgórze w Rusocicach, nie widnieje w znanej nam literaturze, na mapach ani w wynikach wyszukiwania w sieci.

A mowa tu o usytuowanej w Tenczynku Górze Buczyna i porastającym jej szczyt lesie o tej samej nazwie, złożonym, jak można się domyślać, głównie z Buczyny Podkarpackiej.

Wzgórze Buczyna, którego szczyt wznosi się na wysokość 330 m n.p.m., choć nieszczególnie popularne, o czym świadczy stan poprowadzonych przez nie licznych ścieżek, stanowi obiekt niezwykle ciekawy.

Oczywiście, ze względu na poruszane uprzednio kwestie w kontekście znaleziska i tematyki wpisu, najważniejsze jest położenie tuż nad brzegami dwóch znaczących dopływów Krzeszówki, tj. z południa Olszówki i ciągnącej się od zachodu Dulówki. Ich wody tworzą w okolicach Rudawy, wraz z kolejnym dopływem, rzekę, której przedstawiać krakowianom z reguły nie trzeba.

W okolicy i obrębie samego wzgórza warto odnotować nie tylko rozwidlenia wspomnianych potoków, ale także znacznie późniejszą działalność związaną głównie z górnictwem. Jest to bowiem rejon nie tylko niezwykle ciekawej, aktywnej, ale i dla wielu zaskakującej eksploatacji węgla kamiennego i skały wapiennej.

Browar Tenczynek

Góra Buczyna poprzecinana jest zatem nie tylko ścieżkami i szybami górniczymi, ale także lejami krasowymi i tunelami drążonymi na potrzeby ulokowanego tuż przy wzgórzu Browaru Tenczynek.

O tym ostatnim zapewne jeszcze nie raz wspomnimy, gdyż tenczyński zakład może się pochwalić niezwykle długą i bogatą historią. I wcale nie chodzi tu o ekscesy związane z jego relatywnie świeżymi właścicielami.

Poza drobnymi studniami i szczelinami, będącymi obiektami zainteresowania grotołazów, którzy bez zbytecznego rozgłosu eksplorują niezewidencjonowane pieczary, warto wskazać na obiekty dość dobrze widoczne i – można by rzec – dostępne dla każdego. Jest to jednak dostępność pozorna, gdyż stan obiektów zagraża bezpośrednio życiu ewentualnych wizytatorów.

Chodzi o wlot jednej ze sztolni nieistniejącej już kopalni oraz częściowo zawalony tunel, lub też kawernę, stanowiącą najpewniej północny wylot piwnic drążonych na potrzeby wspomnianego już browaru i leżakowania wyprodukowanego przez nią złotego płynu.

Z jednej strony, niechcąc specjalnie rozwijać tematyki górnictwa w rejonie wzgórza, a z drugiej nie mogąc pominąć kwestii wspomnianej powyżej kopalni, dodamy tylko, że pod terminem „nieistniejącej kopalni” kryją się praktycznie trzy kopalnie funkcjonujące po sąsiedzku: Adam, Kmita oraz Tenczynek. A doliczając do tego Kopalnię Katarzyna, położoną „rzut kamieniem” od wspomnianej trójcy, należy uznać, że region ten wcale nie był tak spokojny jak dziś.

Tematyka wspomnianych obiektów, jak i całego Szlaku Dawnego Górnictwa, to historia nie tylko na osobny rozdział, ale i wpis.

Po tym dość długim i równie chaotycznym wstępie czas na krótkie podsumowanie i wspomnianą już we wpisie o Rusocicach wyliczankę składników na murowaną fortalicję.

Dostęp do wody, lokalizacja wykazująca ponadprzeciętne walory obronne oraz możliwość kontrolowania szlaków komunikacyjnych to przepis na udane, wręcz murowane grodzisko.

Pierwszy składnik, a dokładnie dogodne warunki hydrologiczne, mamy już przygotowany. Trudno bowiem o lepszą lokalizację niż wzgórze otoczone od dwóch stron przez wartkie wody potoków.

A skoro wzgórze, to z założenia możemy domniemywać, że miejsce stanowi dogodne miejsce do obserwacji i kontroli okolicy, a także prowadzenia obrony w razie ataku.

W przypadku Góry Buczyna już wizyta w okolicy Krzeszowic ukazuje jej potencjał. Jest to bowiem wzgórze, jak na okoliczne warunki, dość wybitne i samotne. Co prawda tuż obok od wschodu graniczy ono ze szczytem Ponetnicy, ale jest to wzgórze nieporównywalnie mniejsze i jedynie podkreśla walory Buczyny, tworząc pomiędzy nimi niewielką przełęcz. Przez którą dzisiaj wiedzie ul. Kasztanowa i od której strony prowadzi najdogodniejszy szlak na wierzchołek Buczyny. Zatem Ponetnica zamiast zagrażać obrońcom ewentualnego grodziska, jedynie ułatwia im obronę.

Oczywiście położenie Góry Buczyna pośrodku Rowu Krzeszowickiego, tuż przy ciekach wodnych i wylocie co najmniej czterech głębokich dolin, w tym od północy Doliny Eliaszówki, Doliny rzeki Czernka oraz Miękini, a od południa co najmniej Doliny Rzeki Rudno, wskazuje na doskonałe możliwości kontrolowania ciągów komunikacyjnych, handlowych oraz utrudniania przemarszu grup zbrojnych. Wszyscy bez wyjątku potrzebują wody, a wspinaczka pod górę wymaga wysiłku i nie zawsze jest możliwa. Dlatego, aby utrudnić poruszanie się dolinami i wzdłuż cieków wodnych, naturalnym wyborem na siedzibę jest właśnie Góra Buczyna.

Tego typu wnioskowanie, położenie i widoczne gołym okiem cechy wzgórza wskazują je jako doskonałe miejsce do założenia osady obronnej, grodu lub fortalicji. A wspomniane wcześniej zdobycze technologii tylko tę sprawę ułatwiają.

Po zajrzeniu z pomocą LiDAR-u pod korony drzew już na pierwszy rzut oka widać, że wszystkie wspomniane cechy najwidoczniej nie uszły uwadze znacznie starszych wycieczkowiczów. Zresztą już na widoku obejmującym obszar od niziny nadwiślańskiej na wschodzie po Dolinę Górnej Wisły na zachodzie, Góra Buczyna rysuje się jako obiekt strategiczny.

A jej cień dorównuje temu rzucanemu przez wspomnianą już kilkukrotnie Górę Sokola w Rusocicach, która, jak przypuszczamy, również skutecznie zachęciła przodków do założenia grodu, Górę Grodzisko w Tyńcu czy zrąb tektoniczny Kajasówka, który choć najbardziej wyróżnia się na mapie, to śladów większych założeń obronnych na nim nie widać – przynajmniej nie na pierwszy rzut oka i nie dla nas.

Przyglądając się interesującemu nas wzgórzu z bliska, brak odnotowania na nim stanowisk archeologicznych aż zastanawia. I jest to przypadek zbieżny z wałkowanymi już Rusocicami. Choć są to jedne z najbardziej wyróżniających się punktów na mapie zachodniej Małopolski, poza oczywiście Doliną Prądnika i Bolechowicką, i posiadają w swych kulminacyjnych punktach wyraźne elementy, które można utożsamiać z wałami obronnymi, brak odnotowania tych punktów zarówno w podstawowych opracowaniach, na mapach, w serwisach tematycznych, czy wynikach wyszukiwania.

W przypadku Buczyny, poza świeżymi nasadzeniami i nieodzowną działalnością rolniczą, tuż przy najbardziej stromym, otoczonym od południa, zachodu i północy cyplu, widzimy wyraźne wypłaszczenie, wały je otaczające, a przy samym czubku cypla – spodziewaną drugą linię umocnień.

Poza zapewne naturalnymi osuwiskami na LiDAR-ze uwagę zwracają także głębokie rysy, przecinające wzdłuż i poprzek obszar domniemanej fortalicji. A skoro widoczne na LiDAR-ze, to i w terenie trudno ich niezauważyć. Czy są to dość nietypowe rowy odwadniające o zróżnicowanej chronologii - gdyż mogły służyć zarówno mieszkańcom wzgórza, górnikom, jak i leśnikom? A może są to dość pospolite w tym rejonie okopy z czasów I i/lub II wojny światowej? A może utwory nieco wcześniejsze?

Warto wspomnieć, że położone na północ, najpewniej wczesnośredniowieczne grodzisko na Bartlowej Górze w Czatkowicach podczas „potopu szwedzkiego” służyło przybyszom z północy, i zapewne to właśnie Szwedom zawdzięcza do dziś swój wyraźny, charakterystyczny kształt.

Być może to również Szwedom wzgórze Buczyna zawdzięcza większość widocznych na nim śladów. Jeśli nie wszystkie, to przynajmniej część z nich. Posiadanie drugiego, wysuniętego na południe obozu – choćby jako punktu obserwacyjnego – wydaje się uzasadnione, jednak sam czubek cypla i to, co się na nim znajduje, średnio odpowiada potrzebom epoki.

Co więcej, zagłębienie widoczne w najwyższym punkcie może sugerować istnienie w tym miejscu budowli, którą chronić miało nie tylko urwisko od strony południowej, ale również fosa wykuta w wapiennej skale od północy. Ograniczała ona pole do rozwinięcia ataku od zachodu, a dodatkowo była chroniona od północy i zachodu przez domniemane podgrodzie.

Utożsamianie wszystkich anomalii widocznych gołym okiem na szczycie wzgórza wyłącznie z późniejszą działalnością ludzką wydaje się wątpliwe. Choć odkrywki górnicze są tu wyraźnie widoczne – i najpewniej znacznie wcześniejsze niż eksploatacja węgla kamiennego w XIX i XX wieku – pozyskanie wapienia na samym czubku góry byłoby, delikatnie mówiąc, zastanawiające, zwłaszcza że surowiec ten dostępny jest też u samej podstawy wzgórza. Chyba że mielibyśmy tu do czynienia z prawdziwymi górnikami-masochistami, dokładnie tak samo jak w przypadku wzgórza Sokola w Rusocicach.

Klarownie zarysowane nasypy i wyrównanie wierzchołka również dla górników nie powinny mieć większego znaczenia – chyba że byli to masochistyczni esteci górnictwa. Rolnicy mogliby wykorzystać płaski fragment terenu, ale niewielka powierzchnia i słaba jakość gleby na terenie narażonym na wiatr i deszcze czyniły go średnio atrakcyjnym nawet dla desperata.

Choć nie upieramy się, że jest to potencjalne stanowisko archeologiczne i nic nie możemy powiedzieć o jego chronologii, to niewątpliwie jest to miejsce warte przyjrzenia się i odwiedzin.

W przypadku zgłoszonych do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków przypuszczeń co do możliwości występowania na Górze Sokola założenia obronnego nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Nie dziwi nas to ze względu na datę wysłania wiadomości (2 marca 2026) oraz czas potrzebny na reakcję – często łączy się ona z uprzednią wizją lokalną specjalisty.

Czy warto w tym przypadku zawracać głowy urzędnikom, czy może Wzgórze Buczyna jest już znane nauce? Trudno przypuszczać, by tak osobliwe miejsce umknęło uwadze pokoleniom specjalistów. Nie jesteśmy tego co prawda pewni, ale sprawy i tak nie pozostawimy bez dalszego śledztwa – z czystej ciekawości. To właśnie ciekawość stała się impulsem powstania tego wpisu i jego planowanego dalszego życia. Może już nadszedł czas, aby wyjść z istnieniem serwisu „do ludzi” i najpierw zbadać temat na grupach oraz forach pasjonatów historii? To pytanie retoryczne, więc tak też niebawem uczynimy.

A trzeba podkreślić, że tego typu miejsc jak Góra Buczyna w Tenczynku mamy na pęczki ;)