Lista niedomknięta

Lista niedomknięta

Choć nie jest to serwis specjalistyczny, każdy wpis na blogu i każdy obiekt dodany na mapę poprzedzamy mniej lub bardziej szczegółową kwerendą źródłową. A przy planowanym rozszerzeniu o sekcję poświęconą czasom okupacji miasta - obejmującą m.in. niemieckojęzycznych turystów z Zachodu i tych z południa Europy - wymaga to szczególnej staranności.

Buszowanie po źródłach szybko prowadzi w mniej oczywiste rejony. Trafiają się materiały niszowe, czasem też trudniejsze czy bardziej wymagające - ale często właśnie tam kryją się najciekawsze wątki.

Przy okazji pracy nad obiektami związanymi z okresem, gdy na Wawelu rezydował Hans Frank - w tym miejscami powiązanymi z KL Plaszow i działalnością jego administracji, a także z postacią Oskara Schindlera - trafiliśmy na całkiem świeży artykuł. I uznaliśmy, że warto o nim wspomnieć na blogu.

Mówimy tu o artykule Scotta Feinberga „Lista Schindlera: Historia powstania arcydzieła” (org. ‘Schindler’s List’: An Oral History of a Masterpiece), opublikowanym 21 lutego 2024 roku w magazynie The Hollywood Reporter.

Do lektury podeszliśmy bez uprzedzeń i założeń, choć zarówno proweniencja wydawnictwa i autora, jak i sama tematyka mogły sugerować, że tuż za kolejnym akapitem czai się ryzyko brutalnej transformacji poznawczej.

Niestety, już w cytacie poprzedzającym wstęp oraz w jego pierwszym akapicie autor i sam reżyser serwują nam narrację, która jest daleka od obiektywnego przedstawienia otaczającej nas rzeczywistości.

W dzisiejszych czasach, tragicznie, antysemityzm nie schodzi z nagłówków gazet - Scott Feinberg

Oczywiście najchętniej udostępnilibyśmy cały tekst w polskiej wersji, ale ze względu na prawo autorskie możemy korzystać jedynie z prawa cytatu i wydobywać dla Was najciekawsze fragmenty, którymi co rusz będziemy przeplatać nasze wyrazy zdziwienia i rozczarowania.

Ze względu na ograniczenia czasowe i ogólny profil serwisu, pominiemy także rozważania nad tytułowym bohaterem filmu. Próba oceny faktycznych motywacji Oskara Schindlera, jego udziału w tworzeniu sławnej listy oraz roli tzw. nazistów nie należy do łatwych i - z całkiem oczywistych powodów - w dużej mierze musiałaby opierać się na subiektywnych interpretacjach i przypuszczeniach.

Nigdy nie było bardziej odpowiedniego momentu, by zgłębić tę historię. Antysemityzm zawsze czai się bardzo blisko powierzchni. Znajduje się tuż pod ziemią. I co jakiś czas przesącza się przez powierzchnię do naszego życia i do cyklu informacyjnego, sprawiając, że stajemy się publicznie świadomi tego, co ludzie mówią przeciwko Żydom - Steven Spielberg

Jednostronne przedstawianie świata z perspektywy wybranej grupy społecznej, państwa czy jednostki nie jest niczym nowym. Szczególnie dziś, gdy wojna informacyjna i polityka historyczna przenikają naszą codzienność.

Choć oczekiwanie, że artyści czy osoby związane z szeroko pojętą twórczością przedstawią pełniejsze spojrzenie na kwestie ludzkiego istnienia, bywa naiwne, to jednak zawężona perspektywa prezentowana przez reżysera i czołowych aktorów w udzielanym wywiadzie momentami staje się wręcz niesmaczna.

Przejrzałem podręczniki do szkół publicznych z Kalifornii, Nowego Jorku i Chicago i nie znalazłem w nich żadnych wzmianek o Holokauście. Wspominano, że naziści zabijali niewinnych ludzi. Nigdy nie napisano, że byli to Żydzi. To, co zaczęło się dziać również za oceanem, było alarmujące. Cała sytuacja w Bośni i Hercegowinie oraz w Sarajewie, a także termin „czystki etniczne” - to był dla mnie ogromny motywator - Steven Spielberg

I tylko od czasu do czasu, w przerwach między cytatami pełnymi absurdu, udaje się wyłuskać opinie mające choć odrobinę rozsądku. Jednak nawet w przypadku stanowiska Światowego Kongresu Żydów - który niejednokrotnie wydaje opinie wbrew oczekiwaniom własnej diaspory - warto na moment się zatrzymać i postawić uzasadnione pytanie o prawo zewnętrznej federacji do wydawania zezwoleń na terenie suwerennego państwa, jakim powinna być Polska.

Światowy Kongres Żydów nie pozwolił nam kręcić wewnątrz Auschwitz, ponieważ nasz film był fabułą, a ich zasady dopuszczały tam tylko dokumenty (…) - Steven Spielberg

Im głębiej w gąszcz słów, tym niestety coraz mniej miejsca na rozsądek. A wizerunek reżysera - cenionego na całym świecie i nagrodzonego za film Lista Schindlera - z każdym kolejnym zdaniem wyraźnie traci blask.

Keneally opisał to w książce. Pomyślałem, że to oznacza znacznie więcej niż tylko obserwację Oskara. Dla mnie to było jak machanie czerwoną flagą przed światem, który z powodu własnego antysemityzmu odmawiał zwrócenia uwagi na Holokaust (…) - Steven Spielberg

Niestety, nawet w przypadku tak znanej osoby syndrom oblężonej twierdzy - starannie wtłaczany do głów odwiedzających Polskę potomków dawnych współobywateli - wręcz wylewa się z przytoczonych cytatów.

Wynajęliśmy dom, który przed upadkiem muru był kwaterą główną KGB. To był bardzo bezpieczny bunkier z siedmioma pokojami, które zamieniliśmy w sypialnie. Otaczał go wielki płot na półtoraakrowej działce, wiecznie zasypanej śniegiem. Było tam sześcioro z moich siedmiu dzieci, czasem cała siódemka - Steven Spielberg

A na wyrazy nieskażone realną oceną otaczającej aktorów rzeczywistości również nie trzeba długo czekać.

Niektórzy pracujący przy filmie zetknęli się w Polsce z antysemityzmem, nawet pół wieku po wojnie. - Steven Spielberg

W opinii cenionego hollywoodzkiego aktora Bena Kingsleya - którego pierwotne nazwisko autor publikacji przytacza celowo - widać nie tylko błędne i przesadnie przewrażliwione pojmowanie rzeczywistości, ale także element kreacjonizmu narracyjnego.

Dowiadujemy się bowiem, że ów antysemityzm, z którym rzekomo tak powszechnie miała się spotykać obsada filmu, miał według niego charakter „złowrogiego pomruku”.

Mogę to opisać jako niski, złowrogi pomruk, jak utwór muzyczny towarzyszący nam każdego dnia - ta basowa nuta nienawiści - Ben Kingsley (Izaak Stern)

Ten sam sposób formułowania myśli i pojmowania rzeczywistości przejawia się także u aktorki Embeth Davidtz oraz u uważanego za jednego z najlepszych operatorów na świecie Janusza Kamińskiego. Choć trudno nam zweryfikować, czy słowa przypisywane mu przez udzielającą wywiadu aktorkę są faktycznie autentyczne.

Weszłam do sklepu z Januszem Kamińskim, operatorem. Mówiłam po angielsku, więc ta kobieta prawdopodobnie wiedziała, że jesteśmy tu z powodu filmu. Stała się bardzo agresywna i pobudzona. Wyszłam. Pamiętam Janusz, który jest bardzo bezpośredni, powiedział: „Pieprzeni Polacy. Oni są po prostu antysemitami” - Embeth Davidtz

Liam Neeson, który swoją rolę zagrał bez wątpienia znakomicie, również wziął udział w wywiadzie. Choć jego wypowiedź jest nieco bardziej wyważona, również uwidacznia silną tendencję do kreowania domniemanego antysemityzmu na potrzeby publikacji. Nie omieszkamy jej więc przedstawić poniżej.

Słyszałem, jak mój własny kierowca mówił w niezbyt miły sposób o Branko Lustigu. To był taki rzucony od niechcenia komentarz o pensji czy coś w tym stylu. Mamrotał pod nosem coś w rodzaju: „No tak, przecież to Żyd” - Liam Nesson

Zbliżoną narrację i podejście przyjął Ralph Fiennes, grający w filmie niesławnego Amona Goetha. Jego próby dopasowania wypowiedzi do narzuconego charakteru publikacji stanowią wręcz dość zabawny fikołek intelektualny. Pokazuje się tu bowiem, że wykazywanie faktycznego lub wykreowanego oburzenia wobec domniemanej Polki, odnoszącej się do realiów sytuacyjnych, oraz próba „normalizacji” postrzegania okupantów - w kontekście fabuły filmu i głównego bohatera, który z założenia jest kreowany na tzw. „dobrego Niemca” - wydaje się nie tylko nielogiczna, ale wręcz komiczna.

Przygotowywałem się do sceny. Stałem w mundurze SS i płaszczu, a jakaś starsza Polka podeszła i powiedziała coś z uśmiechem. Wtedy zaprzyjaźniłem się z Batia, która była szefową rekwizytów i była Polką. Ta kobieta coś powiedziała, a twarz Batii spochmurniała. Zapytałem: „Co ona powiedziała?”. Batia odparła: „Powiedziała: Niemcy nie byli tacy złi” - Ralph Fiennes

Kilka wersów dalej Ben Kingsley ponownie wspina się na wyżyny kreacjonizmu. Jego opowieść jest tak przesycona, wręcz dziecinnym wyrażaniem emocji, że równie dobrze mogłaby posłużyć jako scenariusz filmu klasy Z.

Czy ktokolwiek wyobraża sobie, że do obsady filmu - zwykle rezydującej w wysokiej klasy hotelu, dodatkowo odpowiednio chronionego, szczególnie w realiach lat 90. - podszedłby bliżej nieokreślony „Polak” i zadałby anglojęzycznym aktorom pytanie o wyznanie lub pochodzenie, a następnie wykonał gest sugerujący chęć przyspieszenia końca życia wybranego aktora?

A następnie, po mniej lub bardziej proaktywnej reakcji słownej siedzącego tuż obok przedstawiciela tej samej nacji, ot tak opuściłby tę - jakże zastanawiającą - konwersację?

Pewnego dnia odpoczywaliśmy w hotelowym barze i jakiś Polak podszedł do jednego z moich kolegów aktorów Michaela Schneidera i zapytał, czy jest Żydem. Mój kolega całkiem otwarcie odpowiedział: „Tak”. Wtedy ten gość wykonał gest pętli na szyi, którą zacisnął. Mój kolega wybuchnął płaczem. Byłem bardzo wzburzony i w bardzo dosadnych słowach kazałem temu człowiekowi wyjść. - Ben Kingsley (Izaak Stern)

Idealnie do opisanej sytuacji pasują według nas słowa reżysera, wyrażone w formie podsumowania jego wspomnień o produkcji.

Byłem dumny z tej pracy. Ale kto uwierzy w tę historię? Kto uwierzy, że to wydarzyło się naprawdę? Czy ta opowieść nie pożywi tylko negacjonistów Holokaustu? Aby mieć pewność, że ludzie będą wiedzieć, iż nie zostało to wymyślone przez gościa od E.T., Poszukiwaczy zaginionej Arki, Szczęk i Bliskich spotkań - Steven Spielberg

Adekwatnym elementem podsumowania omawianego dziś utworu są również słowa Martina Scorsese zawarte w publikacji. I choć pozwolimy sobie na czyn nie do końca pochwalany - wyrywając kilka słów z szerszego kontekstu - to jednak dość trafnie oddają one klimat, w którym taplają się gwiazdy kina.

W przypadku katolików mogłem dyskutować; przy innych grupach musiałem być bardzo ostrożny. - Martin Scorsese

Oczywiście gorąco zachęcamy do osobistego zapoznania się z omawianą treścią w oryginale i wyszukania wskazanych powyżej słów.

Według nas warto, ponieważ nie jest to wywiad przeprowadzony ani w trakcie pobytu ekipy w Krakowie - o którym wspomniano dość brutalnie - ani podczas pracy nad filmem, ani nawet przy okazji licznych nominacji filmu i członków obsady do Oscara.

To artykuł wciąż bardzo świeży, nękający czytelników od niespełna dwóch lat, a zatem prezentujący aktualną, realną narrację wobec tematyki Holokaustu i postrzegania Polaków.

Co ważne, wciąż bardzo chętnie wskazywanych nie tylko jako współodpowiedzialnych za tragedię, ale wręcz jako jej głównych inicjatorów - oczywiście z pominięciem faktycznego udziału w gehennie, tj. zmuszenia do przyjęcia roli ofiary.

Negacjonizm vs Kreacjonizm

Podnoszony wielokrotnie przez reżysera Listy Schindlera negacjonizm - podobnie jak skutki przyjmowania umyślnie lub bezrefleksyjnie powtarzanych opinii - trudno podważyć.

Jednak warto się zastanowić, czy jeszcze bardziej szkodliwych i długotrwałych skutków nie wywołuje kreacjonizm i manipulacja faktami.

Podczas gdy skrajne opinie stoją w naturalnej opozycji wobec funkcjonowania ludzkiej psychiki i oceny rzeczywistości, przez co zwykle są odrzucane jako niewiarygodne, umiejętne i cykliczne przemilczanie faktów, tworzenie postaci i zdarzeń, które nie miały miejsca, a mogą wspierać daną narrację, w świecie przepełnionym informacjami płynącymi z każdej strony i w każdym czasie stanowi realne zagrożenie.

Nie jest to oczywiście „wynalazek” XXI wieku. Dyskredytacja, oczernianie i rozpowszechnianie informacji niezgodnych z rzeczywistością towarzyszy ludziom zapewne od zarania dziejów - a na pewno od czasów historycznych.

I wyrazem takiego sprzeniewierzania rzeczywistości jest właśnie omawiany tu artykuł. A że jest to kwestia wciąż bardzo żywa i „broń” wciąż rozwijana, każdy może to sprawdzić osobiście - i to praktycznie w locie.

Lista niedomknięta

Drugi kwartał XXI wieku bez wątpienia możemy uznać za początek epoki AI. Niezależnie od dyskusji, czy obecne modele SI są prawdziwą sztuczną inteligencją, czy jedynie jej symulacją, korzystamy z ich wsparcia każdego dnia - świadomie, nieświadomie, umyślnie lub pod przymusem coraz powszechniejszych rozwiązań tego typu.

Choć tematyka Holokaustu sama w sobie wciąż stanowi złożoną miksturę tabu, przemilczeń, sprzeniewierzeń i innych szkodliwych składników, po lekturze omawianego artykułu - znając już jego charakter - trudno było powstrzymać się przed sprawdzeniem, jak na tego typu rewelacje zareagują modele językowe.

Nie możemy mówić o nadmiernym zaskoczeniu, ale żaden z popularnych chatbotów - w tym Gemini, ChatGPT czy Grok - nie podjął się wykonania polecenia związanego z możliwie wiernym przekładem tekstu.

Wszystkie modele językowe odmawiały posłuszeństwa już po pierwszych akapitach. Próby zmuszenia ich do kontynuacji kończyły się każdorazowo w momencie, gdy pojawiały się rewelacje serwowane przez Bena Kingsleya.

Chatboty albo przerywały wykonanie zadania, albo samowolnie zmieniały zwracane dane - z mniej lub bardziej wiernego tłumaczenia w formę podsumowań albo nawet swoistej wykładni „co autor miał na myśli”.

W przypadku testów związanych z kolorowaniem czarno-białej fotografii bohatera filmu Lista Schindlera, zarówno Gemini, jak i Grok odmówiły wykonania polecenia.

Niemiecki Kraków

Tematyka okupacji Krakowa i interesującego nas obszaru, jak widać po pierwszych lekturach, nie należy do przyjemnych. Każda ze stron ma swoje racje, przenikające wspomnienia, przekonania, a co gorsza - interesy.

Choć temat nie należy do lekkich, naszym zdaniem warto go poruszyć nawet w ramach serwisu pełniącego rolę zwykłego przewodnika turystycznego, jak 100KRK. Film Lista Schindlera, poza kontrowersyjną postawą jego twórców, wyrządził również pewne szkody w świadomości krakowian. Według nas nawet minimalizacja trendu przypisywania obozowi Liban cech KL Plaszow jest warta zachodu.

A historia okupacyjnego Krakowa - w tym przypadku spisana przez Niemców, obejmująca dwa obozy, a w ogóle wszystkie obozy - oczywiście się na tym nie kończy.

Link do artykułu źródłowego