Krakowska szychta. Górnictwo w dawnym i dzisiejszym Krakowie

Krakowska szychta. Górnictwo w dawnym i dzisiejszym Krakowie

Wiązanie Krakowa z działalnością górniczą może wprowadzić statystycznego obywatela Polski w niemałe zakłopotanie, a termin „szychta” w odniesieniu do Krakowa zapewne u wielu mieszkańców miasta wywołałby uśmiech.

Krakowskie górnictwo to jednak nie tylko fakt, ale i historia znacznie wyprzedzająca powstanie Górnośląskiego Zagłębia Węglowego — sięgająca kilku, a być może nawet kilkunastu tysięcy lat. Zdziwić może nie tylko różnorodność i charakter złóż wydobywanych w rejonie dzisiejszego miasta, lecz także imponująca skala prac górniczych.

Krzemień i wapień

Na początku tej historii powinien pojawić się krzemień — surowiec, na którym w dużej mierze opierały się początki ludzkiej cywilizacji. Występuje on powszechnie w licznych wychodniach jurajskich skał wapiennych.

Na wapieniu wznosi się nie tylko Wawel, ale także Bazylika św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa na Skałce — dziś już niewyróżniająca się szczególnie na tle otoczenia. Na wapiennych wzgórzach górują nad miastem kopce Krakusa, Kościuszki i Piłsudskiego. Na tej samej skale wznosi się także najstarszy klasztor w Polsce — Opactwo Benedyktynów w Tyńcu.

Choć sam Kraków nie należy do makroregionu najczęściej kojarzonego z jurajskimi skałami wapiennymi, czyli Wyżyny Krakowsko‑Częstochowskiej, w granicach miasta i jego najbliższej okolicy wapień jest powszechnym elementem krajobrazu.

To właśnie wapień, ze względu na szerokie zastosowanie, był w Krakowie surowcem wydobywanym najczęściej i w największych ilościach. Poza tym, że więzi w sobie buły krzemienne i stanowi naturalny budulec wielu charakterystycznych dla miasta obiektów, był także surowcem do produkcji wapna palonego — kluczowego składnika dawnych zapraw murarskich.

Z pracy licznych kamieniołomów korzystał również przemysł hutniczy i chemiczny. W Krakowie szczególne miejsce zajmuje tu przedsiębiorstwo Solvay, a dokładniej dawne Krakowskie Zakłady Sodowe Solvay.

Dość szeroko znaną ciekawostką związaną z tą firmą i z rejonem Zakrzówka jest fakt, że przy wydobyciu skał wapiennych pracował tam niegdyś Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Mało który bywalec zalewu na Zakrzówku, pluskając się dziś w lazurowej wodzie, zastanawia się nad tym, że po części do powstania tego miejsca przyczyniła się właśnie jego praca.

To, że nasi przodkowie korzystali z cennych właściwości krzemienia, wie niemal każdy. Znacznie mniej osób wie jednak, że surowiec ten służy ludziom do dziś. W rejonie Krakowa dość łatwo także o pomyłkę przy ustalaniu chronologii wyrobisk, w których krzemień pozyskiwano, lub miejsc, w których go obrabiano.

Chodzi tu o działalność związaną z przemysłowym wytwarzaniem tzw. skałek — kluczowego elementu zamka skałkowego w broni palnej, który przez kilka stuleci znacząco ułatwiał… regulację populacji.

Sól

Żupy krakowskie i ich niezwykle bogate złoża „białego złota” stanowiły niegdyś jedno z głównych źródeł dochodów państwa, zapewniając nawet około jedną trzecią środków na jego funkcjonowanie. Pod pojęciem żup krakowskich kryją się oczywiście kopalnie w Wieliczce i znacznie mniej rozpoznawalnej Bochni. Warto jednak podkreślić, że to właśnie złoża bocheńskie były eksploatowane jako pierwsze — przynajmniej jeśli ograniczymy się do tych dwóch najsłynniejszych ośrodków wydobycia.

Sól w rejonie Krakowa pozyskiwano jednak znacznie, znacznie wcześniej. Wykorzystywanie źródeł solankowych do pozyskiwania niezbędnych do życia minerałów nie jest zresztą niczym wyjątkowym — podobne umiejętności i zachowania obserwuje się również u wielu gatunków zwierząt. Z bogatych pokładów solanki korzystali zapewne już pierwsi dwunożni mieszkańcy tych ziem.

Jeśli chodzi o źródła archeologiczne, najstarsze ślady związane z pozyskiwaniem soli pochodzą z neolitu. Odkryto je w rejonie Baryczy, obszarze znajdującym się dziś w granicach Dzielnicy X Swoszowice.

Najlepiej udokumentowane są natomiast stanowiska z epoki brązu i wczesnej epoki żelaza. Pradziejowe faktorie zidentyfikowano m.in. w krakowskich dzielnicach Bieżanów i Rżąka, a także w położonych nieopodal granic miasta miejscowościach Podłęże, Brzezie oraz Biskupice.

Warto dodać, że zarówno w przypadku stanowiska neolitycznego, jak i tych późniejszych, mowa o pozyskiwaniu soli na skalę przemysłową, a nie o jej doraźnym „zlizywaniu z kamieni”. 🙂

Po niemal pięciuset latach historia przemysłowej eksploatacji złóż soli kamiennej w rejonie Krakowa dobiegła końca. W przypadku Bochni był to rok 1990, natomiast w Wieliczce wydobycie zakończono w 1996 roku.

Co ciekawe, pozyskiwanie soli w granicach Krakowa trwało jeszcze dłużej. Zakończyło się dopiero w 2012 roku wraz z zamknięciem działającej od 1924 roku Kopalni Otworowej Soli Barycz.

W pewnym sensie historia zatoczyła więc koło — udokumentowane dzieje pozyskiwania soli w rejonie Krakowa zaczynają się właśnie w Baryczy i tam też dobiegają końca. Cała ta historia zajęła zaledwie… około 5500 lat ;)

Tylko nieznacznie podkoloryzowaliśmy tę historię, ponieważ solanka w Bochni i Wieliczce wykorzystywana jest do dziś — zarówno jako surowiec do produkcji soli, jak i w wielu innych zastosowaniach, w tym także rekreacyjnych.

Solanka jest nie tylko odciągana z dawnych wyrobisk, lecz również aktywnie pozyskiwana z odwiertów — choć na mniejszą skalę i w wielu punktach rozsianych po solonośnym obszarze dawnego mioceńskiego morza Paratetydy.

Siarka

We wspomnianym już rejonie dziesiątej dzielnicy Krakowa o górnictwie przypominają nie tylko zapadliska powstałe w wyniku wypłukiwania pokładów soli, ale także hałdy pokopalniane. Tak — w Krakowie znajdziemy ich naprawdę wiele. Warto jednak dodać, że te największe są efektem połączonej pracy górników i hutników, czyli działalności nierozerwalnie ze sobą powiązanej.

Hałdy związane bezpośrednio z działalnością kopalń na terenie dzisiejszego Krakowa występują zresztą w liczbie większej, niż można zobaczyć na obszarze Katowic, które powszechnie utożsamiane są z górnictwem.

O ile w przypadku większości krakowskich złóż mamy do czynienia z eksploatacją odkrywkową, to swoszowickie kopalnie siarki reprezentowały już górnictwo w formie, którą dziś uznajemy za typową. Co więcej, działalność ta nie miała charakteru ani akcydentalnego, ani amatorskiego.

Swoszowice mogą się bowiem poszczycić nie tylko mianem pierwszej kopalni siarki w Polsce, lecz także najdłuższym okresem jej eksploatacji — trwającym niemal 500 lat. Początki wydobycia sięgają XV wieku, natomiast jego kres przypadł na rok 1884.

Tak długotrwała i intensywna działalność musiała pozostawić po sobie wyraźne ślady. Warto wspomnieć, że produkcja na poziomie około 1200 ton rocznie pokrywała wówczas całe zapotrzebowanie na siarkę wojowniczej w tym czasie Austrii.

Poza naturalnymi źródłami wód siarczkowych — o których opowiemy innym razem — na terenie Swoszowic znajdziemy liczne pozostałości dawnej działalności górniczej. Funkcjonowało tu około 30 szybów, z których w trakcie wielowiekowej eksploatacji wydobyto łącznie około 200 000 ton siarki.

Wydobycie tego cennego surowca wiązało się nie tylko z koniecznością wynoszenia na powierzchnię ogromnych ilości skały, w której był związany, lecz także z późniejszym procesem jego oddzielania.

Największym nagromadzeniem pozostałości po tej działalności jest dziś hałda pohutnicza Karol. Jeśli jednak przyjrzymy się ukształtowaniu terenu — na przykład dzięki cieniowaniu rzeźby terenu — dostrzeżemy w okolicy co najmniej kilkadziesiąt mniejszych usypisk.

Glina

By miasto tak stare jak Kraków mogło się rozwijać, potrzebny był oczywiście budulec, z którego wznoszono liczne — i co ważne, coraz bardziej okazałe — budowle. Choć skałę wapienną można było znaleźć już w samym centrum rodzącej się metropolii, możliwości jej wykorzystania przy coraz ambitniejszych projektach były ograniczone.

Cegła, znana od czasów starożytnych, w Krakowie zyskała popularność dopiero w epoce gotyku. Zresztą bez niej trudno byłoby dziś podziwiać takie budowle jak Bazylika Mariacka w Krakowie czy strzeliste świątynie pokroju Kościoła Świętej Trójcy w Krakowie oraz Kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie.

A skoro zapotrzebowanie na cegłę rosło z każdym rokiem, w Krakowie musiało przybywać także odkrywek gliny, czyli tzw. glinianek.

Choć rozbudowa miasta — zwłaszcza ta powojenna — zatarła znaczną część tej niezwykle ważnej dla jego historii działalności, ślady po wydobyciu gliny są widoczne do dziś. Trudno je wręcz pominąć — można się w nich zanurzyć, a nawet… utopić.

Niewielu mieszkańców zdaje sobie sprawę, że praktycznie wszystkie widoczne dziś na mapach Krakowa zbiorniki wodne to pozostałości po pozyskiwaniu gliny lub kruszyw. Jednych i drugich w rejonie miasta nie brakuje, co zawdzięczamy działalności licznych cieków wodnych. Największy wpływ na akumulację osadów miała i nadal ma Wisła, ale swoje zrobiły też jej dopływy: Prądnik, Dłubnia, Rudawa i Wilga.

Choć największe zbiorniki wodne powstały w wyniku eksploatacji innych surowców niż glina, również jej wydobycie odcisnęło wyraźne piętno na geografii miasta. Jedną z większych dawnych glinianek, stanowiących dziś ostoję dla wielu gatunków zwierząt, jest Staw Dąbski w Krakowie. Nieco mniejsze są stawy sąsiadujące z Bonarka City Center, związane z działającą tu niegdyś Cegielnią Bonarka, czyli Fabryką Wyrobów Glinianych Maurycego Barucha.

Choć średniowieczny Kraków cegły niewątpliwie potrzebował — o czym mogli nie wiedzieć mieszkańcy często płonących drewnianych zabudowań — prawdziwy boom nastąpił znacznie później.

Rozrost miasta poza mury oraz plany budowy Twierdza Kraków zwiększyły zapotrzebowanie na materiały budowlane do wręcz astronomicznych rozmiarów. Wystarczy spojrzeć na jeden z fortów otaczających miasto — a przecież takich obiektów powstało w Krakowie niemal sześćdziesiąt. Do tego doliczyć trzeba schrony, baterie artyleryjskie, mosty oraz ogromne zaplecze w postaci koszar, magazynów, punktów dowodzenia i wielu innych budowli.

Nie dziwi więc, że na potrzeby tak potężnych inwestycji pracowało w okolicach Krakowa wiele cegielni i glinianek, których ślady — często ukryte wśród zieleni lub wypełnione dziś wodą — wciąż można odnaleźć w krajobrazie miasta.

Żwiry i piaski

Staw Płaszowski, Bagry Wielkie czy popularny Przylasek Rusiecki to zbiorniki wodne powstałe po zalaniu dawnych wyrobisk żwirowni. To właśnie działalność żwirowni — których było i wciąż jest znacznie więcej — stanowiła i nadal stanowi jeden z najważniejszych przejawów górnictwa w rejonie Krakowa. Do dziś funkcjonują m.in. Żwirownia Brzegi oraz Żwirownia pod Kopcem.

Poza żwirem na terenie Krakowa wydobywano oczywiście także piasek. Największe zbiorniki powstałe w wyniku jego eksploatacji to Zalew Budzyński oraz Zalew na Piaskach, czyli popularny Kryspinów. Choć w rzeczywistości oba zbiorniki znajdują się już na terenie miejscowości Budzyń , oddalonej od granic Krakowa o około półtora kilometra.

Choć intensyfikacja wydobycia kruszyw wiązała się z działalnością Huty im. Lenina, a następnie Huty im. Sendzimira, piaski i żwiry pozyskiwano w okolicach Krakowa na długo przed rewolucją przemysłową.

Iły

Na osobny akapit zasługuje stosunkowo młoda — szczególnie na tle wcześniej omawianych kategorii — kopalnia mioceńskich iłów krakowieckich Zesławice. Choć jest jedną z najmłodszych kopalni w Krakowie, której historia sięga 1952 roku, dziś zakład jest już nieczynny.

Iły zesławickie wykorzystywano przede wszystkim przy budowie Nowej Huty, m.in. zasilając surowcem pobliską Cegielnię Zesławice. Po wyeksploatowaniu złóż kopalnia została zamknięta, a jej rozległe, wietrzejące odkrywki przez długi czas stanowiły poważny problem dla miasta. Teren kopalni służył także jako wysypisko śmieci.

Guano

Wapień, glina, żwiry, piaski — to surowce, z którymi mieszkaniec Polski, a zwłaszcza Krakowa, łatwo się oswoi. Nawet sól czy siarka nie budzą większego zdziwienia. Ale guano? Skąd miałoby się tu wziąć? Przecież do morza daleko, a klimat zupełnie nie ten.

A jednak to prawda. W Krakowie — a dokładniej rzut kamieniem od Opactwa Benedyktynów w Tyńcu — pozyskiwano surowiec kojarzony raczej z wybrzeżami Ameryki Południowej. Guano, czyli naturalny nawóz pochodzenia organicznego. Delikatnie mówiąc.

W przypadku Krakowa i jego okolic nagromadzenia tych osadów nie były jednak efektem działalności ptaków morskich, lecz przemian metabolicznych zachodzących u znacznie mniejszych — choć również latających — stworzeń. Chodzi oczywiście o nietoperze zamieszkujące liczne jaskinie Wyżyny Krakowsko‑Częstochowskiej. W samych granicach Krakowa liczba jaskiń i schronisk przekracza 20. Nie wliczając do tego grona licznych kawern, które również bywają zamieszkiwane przez nietoperze.

Pozyskiwanie guana, często w sposób rabunkowy, odnotowano m.in. w Jaskini na Gołąbcu, która była nawet częściowo poszerzana w tym celu. W rzeczywistości podobne działania prowadzono w wielu jaskiniach całej Jury, gdzie nagromadzone przez wieki osady nietoperzy stanowiły cenny surowiec wykorzystywany jako nawóz.

Ciemna strona krakowskiego górnictwa

Krakowskie górnictwo, kojarzone dziś przeważnie z głębokimi i ciemnymi szybami, ma jeszcze jedną ciemną stronę. Zarówno w przypadku krakowskich kamieniołomów, jak i odkrywek innych surowców, warto pamiętać, że w kształtowaniu dzisiejszego krajobrazu miasta znaczący udział mieli robotnicy przymusowi oraz więźniowie niemieckich obozów pracy.

Przymusowy nabór do pracy wprowadzono w Generalnym Gubernatorstwie już w 1940 roku. Aby uchronić się przed wywózką w głąb III Rzeszy, należało udowodnić, że jest się zatrudnionym w przedsiębiorstwie pracującym na potrzeby okupanta. W takim właśnie charakterze — jako robotnik cywilny — pracował w kamieniołomie Kapelanka wspomniany już Karol Wojtyła, późniejszy Jan Paweł II.

Nieporównywalnie gorsze warunki panowały w obozie pracy Liban (niem. Straflager des Baudienstes im Generalgouvernement) czy w Baudienst nr 108, którego więźniowie przymusowo wydobywali kruszywo na terenie dzisiejszego zalewu Bagry Wielkie.

Niemiecki obóz Liban, funkcjonujący w miejscu istniejącego od XV wieku kamieniołomu, nie był zresztą jedyną odkrywką wapienia wykorzystującą niewolniczą pracę więźniów. KL Plaszow, z którym Liban bywa często mylony — głównie z powodu sąsiedztwa obozów oraz wpływu hollywoodzkiej ekranizacji Listy Schindlera — posiadał na swoim terenie dwie odkrywki wapienia.

Warto byłoby wspomnieć także o produkcji lotniczej w podziemiach kopalni w Kopalnia Soli „Wieliczka”, jednak ze względu na omawiany we wpisie obszar Krakowa pozostawimy ten wątek na inną okazję.

Zwierciadło przeszłości

Praca krakowskich kopalń w czasie okupacji nie jest jedynym aspektem ich działalności skłaniającym do refleksji. Krakowska krzemionka, jurajskie wapienie czy pokłady żwirów niosą ze sobą także inną wartość — już nie tylko czysto użytkową.

Surowce te, a dokładniej to, co w sobie ukrywają — lub też to, z czego w dużej mierze powstały — pozwalają cofnąć się o miliony, a czasem tysiące lat w przeszłość. Chodzi oczywiście o różnego rodzaju skamieniałości.

A tych w krakowskich kamieniołomach i żwirowniach nie brakuje. Amonity, Belemnity, gąbki czy Jeżowce można znaleźć w dawnych kamieniołomach, w dolinach odsłaniających wapienne skały, na nasypach kolejowych, a czasem nawet tuż przy krawężniku.

Różne typy skał kryją odmienne formy skamieniałości. Inne znajdziemy w jurajskich wapieniach, inne w kredowych marglach. Drobniejsze, lecz często lepiej zachowane w krzemieniu jurajskim-podkrakowskim, który najliczniej występuje właśnie w okolicznych złożach wapienia. Jeszcze inne, ukryte są w żwirach zdeponowanych przez rzeki. Tych śladów dawnych epok jest w okolicach Krakowa naprawdę bardzo wiele. Co kryło się pod warstwą nietoperzowego guano nawet się nie zastanawiamy 😉

Możliwość cofnięcia się do czasów górnej kredy w sposób bardziej uporządkowany i objęty ochroną daje także Rezerwat przyrody Bonarka, zlokalizowany na terenie dawnego wyrobiska.

Przekraczając granice

Ilość i różnorodność surowców wydobywanych na terenie Krakowa potrafi naprawdę przytłoczyć. Jednak obszar zainteresowań serwisu 100KRK to zupełnie inny wymiar — oddalając się od Krakowa o niespełna 15 km, liczba złóż i minerałów w nich zawartych staje się trudna do ogarnięcia. Im dalej w teren, tym obraz górnictwa jest bardziej złożony: gips, ołów, srebro, żelazo, węgiel, porfiry, melafiry, piaskowce, iłowce, mułowce… o zastosowaniach znacznej części tych surowców musimy często dopiero poczytać.

Już górnictwo pradziejowe potrafi zaskoczyć i przytłoczyć swoją złożonością.

Wchodzenie w szczegóły nie jest jednak ani naszą specjalnością, ani celem. Ponieważ jednak tematyka górnictwa, a szerzej geologii, w promieniu 100 km od Krakowa jest nie do pominięcia, nie będziemy też udawać, że możemy od niej uciec — wrócimy do tego tematu jeszcze nie raz.

Czy Kraków to miasto górnicze?

Górnictwo na terenie dzisiejszego Krakowa to historia sięgająca czasów prehistorycznych, która – co ważne – trwa do dziś. Jednak miasto nie zostało założone w celu wydobycia surowców; to górnictwo miało służyć miastu. Co wiecej kopalnie odkrywkowe nie kojarzą się z powszechnie pojmowaną działalnością górniczą. Wydobycie siarki w Swoszowicach wypełniałoby tę definicję, ale nie tylko nie funkcjonuje od ponad 139 lat, lecz także znajdowało się poza granicami ówczesnego Krakowa – Swoszowice zostały włączone do miasta dopiero w 1973 roku.

Pozostawiamy to pytanie otwarte, ponieważ podobne, równie ciekawe, a nawet kontrowersyjne zagadnienia – na przykład dotyczące funkcji uzdrowiskowych i zdrojowych miasta – dopiero przed nami.